Apteka internetowa - Forum - kompresy - klimatyzacja do mieszkania - wczasy nad morzem





Main contents



Różne manieryzmy

January 24th, 2008

Pewni wirtuozi potrafią z czynności wchodzenia na estradę i schodzenia z niej zrobić całe przedstawienie. Widzimy oto pianistę, jak szybkimi, maleńkimi kroczkami, prawie na czubkach palców, zbliża się w kierunku fortepianu, by po chwili wykonać powolny, pełen namaszczenia ukłon przed publicznością, z jedną ręką przyciśniętą do kamizelki, a drugą luźno kołyszącą się wzdłuż ciała. Za to jego spojrzenie może wyrażać wszystko, poczynając od pokornej wdzięczności onieśmielonego ucznia, aż po zwycięski, tryumfalny błysk oka gladiatora, który dopiero co pokonał swego czarnego, trójnogiego przeciwnika, łatwo i przyjemnie. Inni pianiści znaczą swoje wejście stanowczymi, mocnymi krokami i wykonując marsz do fortepianu, nie przestają ani na moment lustrować wzrokiem widowni. Przy odrobinie szczęścia udaje im się zazwyczaj dojść do instrumentu, pomimo przykrych niespodzianek, jakie może kryć w sobie podłoga nieznanej estrady. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, iż w konkurencji „lwów estrady” nie brakuje znakomitych rywali. Żaden z nich nie byłby jednak w stanie przewyższyć sędziwego podówczas, osiemdziesięcio-czteroletniego Maurycego Rosenthala, któremu osiągnięcie fortepianu na estradzie zabierało siedem minut, następnie odegranie Walca Minutowego Chopina — pięćdziesiąt sekund, a opuszczenie estrady — kolejne osiem minut. Owe pięćdziesiąt sekund — mimo wszystko — stanowiło dla słuchacza niezapomniane przeżycie.
W swojej większości manieryzmy są czymś zupełnie nieszkodliwym, pod warunkiem, że nie przybierają takich form, w których dochodzi do bezpośredniego kierowania całej posiadanej energii na klawiaturę, a forsowanie, walenie,
wywieranie nacisku i masowanie klawiszy nie przeradza się w nawyk pozwalający wykonawcy rozładowywać napięcia, frustracje i chęć rewanżu. Pamiętajmy, iż żaden fortepian nie jest w stanie wytrzymać takiego wściekłego wybuchu skierowanej przeciw niemu energii, w wyniku czego pogarsza się zarówno jakość dźwięku, jak i wartość samej muzyki. Niekiedy podobne objawy brutalności mogą być dobrze zakamuflowane, lecz nie stają się przez to ani mniej słyszalne, ani mniej odczuwalne przez układ mięśniowy pianisty. Możecie poruszać się na estradzie tak jak wam się tylko podoba, możecie wydawać pomruki, wzdychać, kręcić głową i przewracać oczyma we wszystkich możliwych kierunkach; wolno wam nawet łapać muchy i szorować lewą nogą po podłodze, bylebyście tylko nie zadawali przy tym gwałtu fortepianowi i nie psuli jego dźwięku. Kiedy całe ciało stanie się sprawnie działającym mechanizmem i kiedy uda się, w oparciu o prawidłowe stosowanie podstawowych formuł technicznych, odnaleźć własny styl manieryczny — będący ujściem dla nadmiaru energii, będzie się w posiadaniu wszystkich środków, potrzebnych do   pełnej artystycznej samorealizacji.

Posted in manieryzm, muzyka, spontaniczność, wydatkowanie energii, właściwy aparat | No Comments »

Pozytywne manieryzmy

January 24th, 2008

Sprawnie działający organizm ludzki posiada rezerwy niewykorzystanej energii i jest w stanie wytworzyć swój własny, szczególny rodzaj manieryzmu. Nikt nie miał nigdy za złe Giesekingowi jego pomrukiwań, ani nie skarżył się na podśpiewywanie (najczęściej fałszywe) Toscaniniego czy na grymasy Horowitza albo Heifetza, którzy byli wielkimi artystami, o potężnej osobowości, nieskazitelnej technice i cudownym dźwięku.
Ponieważ każda zmiana pozycji zapobiega usztywnieniu się mięśni, pewne ruchy wykonywane w nadmiarze mogą mieć skutek dobroczynny. Wielu młodych pianistów stosuje pewien typ gestu, pod względem technicznym korzystny, który polega na powolnym i spokojnym unoszeniu ramienia z kciukiem skierowanym do góry, czemu zazwyczaj towarzyszy charakterystyczny „pieszczotliwy” ruch dłoni. Gest ten (supinacja), umożliwiając kościom łokciowej i promieniowej przedramienia powrót do położenia równoległego, likwiduje napięcie powstałe w wyniku ich uprzedniego nadmiernego skrzyżowania (pronacji). Napięcie to daje o sobie znać szczególnie wtedy, gdy górna część ramienia zbyt długo przylega do tułowia. Nie ma przy tym większego znaczenia, czy ów gest jest przejawem autentycznej maniery wykonawczej, czy też stanowi jej imitację. Przynosi on zazwyczaj miłe uczucie ulgi w przedramieniu i dlatego trzeba go uznać za pożądany.
Z punktu widzenia techniki pewne dodatkowe ruchy, niezbyt szybkie i swobodne, mogą być użyteczne, niezależnie od tego, czy mają charakter mimowolny, czy są spełniane w sposób świadomy. I przeciwnie, ruchy gwałtowne i kurczowe, o ile nie wymaga tego sama muzyka, nie tylko są nieestetyczne, ale stanowią bezpośredni dowód wadliwego funkcjonowania mechanizmu fizycznego i zaburzeń w sferze emocjonalnej. Dochodzi do tego w sytuacji, kiedy zespoły mięśni antagonistycznych zostały poddane równoczesnemu, nadmiernemu naprężeniu i są w stanie reagować już jedynie na bardzo silne i gwałtowne stymulacje. Wszystkie te objawy, w miarę polepszania się umiejętności technicznych, stopniowo znikają.

Posted in manieryzm, muzyka, pozytywne manieryzmy, wydatkowanie energii, właściwy aparat | No Comments »

Aparat wykonawczy i technika

January 24th, 2008

Różne rodzaje manieryzmów można sklasyfikować także jako objawy odpowiednio lub też źle funkcjonującego mechanizmu wykonawczego. Także w obu przypadkach mogą one posiadać charakter spontaniczny albo wystudiowany. Jednakże niezależnie od formy, w jakiej występują, dzielą się one na dwie podstawowe kategorie: do pierwszej trzeba zaliczyć manieryzmy będące niejako ubocznym produktem dobrze funkcjonującego, wyrafinowanego i ekspresywnego aparatu wykonawczego — nie kolidują one ani z wymaganiami techniki, ani nie wpływają ujemnie na kształtowanie dźwięku; do drugiej kategorii należą te postacie manieryzmów, które są spowodowane nadmiernym wysiłkiem fizycznym i emocjonalnym, związanym z niewydolnością i nieekonomicznym działaniem aparatu. Ta druga kategoria zawiera w sobie ogrom frustracji i nieustannych stresów; nieskoordynowane, kurczowe gesty, grymasy twarzy są oznakami słabej techniki opartej na sile i połączonej ze złą jakością dźwięku. Gdy chodzi natomiast o manieryzmy mające zdrowy rodowód, to niekiedy potrafią one spełniać rolę dodatkowych środków wyrazowych, odzwierciedlających charakterystyczny nastrój — pogodny albo smutny utworu. Przeciwnie niż te, zaliczone przez nas do drugiej kategorii, skazujące pianistę na złe samopoczucie i przygnębienie, które występuje niezależnie od wymowy treści muzycznych. Co prawda, po pewnym czasie, owe cierpienia mogą się przeistoczyć w pewien rodzaj „uduchowienia” (które w takim wypadku zyskuje nazwę „artystycznej głębi”), lecz pozostaje faktem, że przyczyn tych wszystkich umartwień zadawanych samemu sobie należy upatrywać w nienaturalnym, niekiedy aż bolesnym, niezgodnym z fizjologią funkcjonowaniu układu anatomicznego.

Jako uboczny produkt dobrze lub źle działającego mechanizmu wykonawczego, manieryzmy mogą przybierać najróżniejsze, niemożliwe do przewidzenia formy. I w takiej czy innej postaci są przez publiczność odbierane w bardzo wyraźny, żywy sposób. Wykonawca, z powodów ambicjonalnych albo wiedziony zmysłem teatralnym, może świadomie eksploatować ten potężny instrument sukcesu estradowego i wtedy jesteśmy świadkami prawdziwej rewii wystudiowanych, choć wykonywanych jakby „od niechcenia” póz i gestów. Przy wszystkich zastrzeżeniach, jakie muszą budzić — szczególnie u bardziej wrażliwych słuchaczy — przejawy manieryzmów kultywowanych, prawdą jest i to, że u koncertującego pianisty, w różnych okolicznościach mogą występować autentyczne, spontaniczne reakcje ruchowe, na tyle przekonywające, że nie wymagające żadnych zabiegów kultywacyjnych.

Posted in manieryzm, muzyka, tiki nerwowe, wydatkowanie energii, właściwy aparat | No Comments »

Spontaniczność wykonawcza

January 24th, 2008

Niektórzy wykonawcy  kiedy ćwiczą przez nikogo nie obserwowani, zachowują się w sposób co najmniej dziwny. Nie zdają oni sobie sprawy z nadmiaru energii, znajdującego upust w przesadnych ruchach i gestach, które wykonują bezwiednie i bez zamiaru epatowania nimi kogokolwiek. Jakkolwiek pewność, z jaką wskazujemy na przyczyny i ocenę postępowania innych, może się wydawać nieuzasadniona, to łatwo jest odróżnić manierę spontaniczną, mimowolną, od świadomie kultywowanej. Pole obserwacji jednej, jak i drugiej postaci tych manieryzmów jest tutaj ogromne. Spotykamy się również z przejawami manieryzmów „negatywnych”, skierowanych w odwrotnym kierunku, charakteryzujących się powstrzymywaniem wszelkiej spontaniczności, zupełnym brakiem ruchów, prócz niezbędnego minimum, bezosobowym zachowaniem i takąż interpretacją. Jeszcze inni pianiści starannie pielęgnują swoje manieryzmy w celu wywoływania pewnych efektów teatralnych, pragnąc tą drogą oddziaływać na publiczność. Dodajmy, że obie te postawy znajdują swoich obrońców wśród tych, którzy im hołdują: pierwsza grupa jest liczniejsza i jako ta reprezentująca postawę „romantyczną” i „pełną temperamentu” — łatwiej osiąga „sukces”; druga — pozostaje wierna  stylowi purytańskiemu, w wydaniu „klasycznym” albo „barokowym”. Istnieją także pianiści kultywujący dziwaczny repertuar gestów, którymi usiłują pokryć brak autentycznej spontaniczności, co, nawiasem mówiąc, nie przeszkadza im bynajmniej w osiąganiu powodzenia i uprawianiu zawodu. Naturalnie, wszystkie rodzaje manieryzmów kultywowanych są motywowane chęcią przyciągnięcia uwagi. W dzisiejszym przepełnionym świecie fenomen ten daje się zauważyć na każdym kroku: częstokroć jedynym celem takich zjawisk społecznych, jak moda, uczesanie, czy demonstrowanie „spontanicznej” obsceniczności jest wysunięcie na plan pierwszy swoiście pojmowanego stereotypu indywidualności. Wielu spośród pianistów o bardzo wrażliwej konstrukcji psychicznej wyraża po prostu własne kompleksy. Nie próbujemy tutaj wydawać na ten temat żadnego osądu, lecz tylko rejestrujemy cały repertuar najrozmaitszych zbędnych ruchów, gestów, a nawet odgłosów.

Posted in manieryzm, muzyka, spontaniczność | No Comments »

Dziwne gesty wykonawcze

January 24th, 2008

Gdyby zebrać razem przeróżnego rodzaju idiosynkrazje, manieryzmy, tiki nerwowe i pozy teatralne dawniejszych i współczesnych wirtuozów, mogłaby z tego powstać cała księga — z pewnością ogromnie zabawna. A jednak niektórym, przynajmniej, postaciom manieryzmów nie można odmawiać pewnych wartości pozytywnych. W najlepszym swoim wydaniu są one po prostu objawami nadmiaru energii, jej rezerw, jak też szczególnym wyrazem osobowości, temperamentu i jako takie mogą nawet wzbogacać oddziaływanie wypowiedzi muzycznej wykonawcy. Muzyka — będąc tym czym jest — może doprowadzać nas do stanu najwyższej ekscytacji i uniesienia. I kiedy uświadomimy sobie, że dokonując nawet najbardziej karkołomnych pianistycznych wyczynów zużywamy zaledwie niewielką część posiadanej energii fizycznej, powstaje pytanie, co dzieje się z całą jej pozostałą resztą. Zwłaszcza jeżeli poziom naszych umiejętności technicznych nie zmusza nas do specjalnego wysiłku i do walki z instrumentem — posiadany przez nas nadmiar energii musi dla siebie znaleźć jakieś ujście.

Posted in manieryzm, muzyka, tiki nerwowe | No Comments »